Sztuka odpowiedzialności

Sztuka odpowiedzialności

0
PODZIEL SIĘ

Przesunięcie terminu otwarcia drugiej linii metra o kilka tygodni spowodował falę negatywnych komentarzy. Czy jest o co kruszyć kopie? 

Pierwszym oficjalnie podanym terminem uruchomienia podziemnej kolejki był 14 grudnia. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zastrzegła wówczas jednak, że najważniejsze jest bezpieczeństwo pasażerów i dopóki nie będzie pewności, że jest ono zachowane, władze miasta nie podejmią decyzji o otwarciu nowej linii.

Warto tu pamiętać, że prezydent Warszawy nie zdecydowała się na to, mimo że – jak wiele na to wskazuje – gdyby otworzyła metro przed wyborami, wygrałaby je w pierwszej turze.

Nie rozumiem więc, dlaczego opozycja krytykuje decyzję o przesunięciu otwarcia o kilka tygodni. Wiadomo, że nie jest to spowodowane złą wolą, czy zaniechaniem, lecz awarią akumulatora, która zdarzyła się na rondzie Daszyńskiego. Czy lepiej narazić pasażerów na stres, a być może utratę zdrowia? Jestem bardzo ciekawy, jaką decyzję podjęliby krytycy Hanny Gronkiewicz-Waltz, gdyby znaleźli się na jej miejscu. Obawiam się, że część z nich zaryzykowałaby bezpieczeństwo – oczywiście nie swoje – i nie do końca przetestowane pociągi jeździłyby jeszcze przed wyborami.

Co ciekawe, gdy pani prezydent ogłosiła w kampanii, że metro zostanie otwarte dopiero po wyborach, opozycja krytykowała ją oszczędnie. Histeria wybuchła dopiero po wyborach. O czym to może świadczyć? Według mnie jedynie o tym, że sprawa jest tylko polityczna. A Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła trudną, lecz odpowiedzialną decyzję, na którą zdobyć się mógł tylko naprawdę dobry gospodarz miasta.

Metro i tak wkrótce zostanie otwarte, a dzięki tej właśnie decyzji będziemy mogli jeździć nim bez obaw, że nastąpi kolejna awaria, a pociąg stanie w ciemnym tunelu.

Lech Jaworski,
radny Warszawy, PO

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ