Musimy kierować się rozsądkiem

Musimy kierować się rozsądkiem

0
PODZIEL SIĘ

Art. 4 naszej konstytucji mówi, iż „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Większość polityków zdaje się nie zauważać tego punktu – mówi w rozmowie z „Przeglądem” kandydat na prezydenta RP Adam Jarubas.

Jednym z pańskich głównych postulatów jest dofinansowanie samorządów. Co to oznacza dla mieszkańców Warszawy?

Rząd nakłada na samorządy kolejne zadania, nie przekazując im na nie pieniędzy. Oznacza to, że władze miast, województw, powiatów czy gmin muszą rezygnować z własnych planów i inwestycji, by płacić za to, co nakazuje im administracja rządowa. Gdyby za tymi obowiązkami szły również środki finansowe, władze Warszawy mogłyby na przykład wybudować nowe mosty, drogi, przedszkola czy żłobki. Tymczasem muszą ciągle ciąć wydatki, bo finansują zadania rządowe. To musi się zmienić.

Co jeszcze zmieniłoby się, gdyby został pan prezydentem?

Jednym z najważniejszych zadań prezydenta RP przyszłej kadencji będzie przywrócenie odpowiednich relacji rządzących z suwerenem, czyli wyborcami. Trzeba bowiem pamiętać, że zarówno prezydent, jak i posłowie czy ministrowie są reprezentantami nas, Polaków. Jeśli zostanę prezydentem, będę przypominał o tym na każdym kroku. Prezydenta RP nazywa się „strażnikiem konstytucji”. Niestety, są to puste słowa. Uwikłani w partyjne rozgrywki prezydenci zapominają, że art. 4 naszej konstytucji mówi, iż „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Większość polityków zdaje się nie zauważać tego punktu, choć jest on najważniejszy w całej ustawie.

Przecież prezydent w Polsce nie może zbyt wiele zrobić.

To tylko wymówka mająca usprawiedliwiać bierność prezydentów RP wobec najważniejszych spraw dotyczących obywateli. Prawda jest jednak taka, że przy odrobinie dobrych chęci prezydent może w kraju zrobić bardzo wiele. Może zawetować lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego każdą ustawę. Powołuje oraz odwołuje zarówno premiera, jak i poszczególnych ministrów, może też poprowadzić posiedzenie rządu. Takie uprawnienia wystarczą, by żądać od rządu wyjaśnień w sprawach, nad którymi sprawuje on pieczę.

Czy może pan podać jakiś przykład?

Przykładami mogą być tu doniesienia prasowe dotyczące wszechwładzy komorników, policjantów czy urzędników skarbowych. Są oni urzędnikami państwowymi, co oznacza, że odpowiada za nich rząd. Dziwi mnie, że po takich doniesieniach prezydent nie zażądał ani wyjaśnień, ani propozycji rozwiązania tych problemów.

Polityków to nie obchodzi?

Sytuacja w naszym kraju przypomina konflikt Kargula i Pawlaka z „Samych swoich”. Niestety, w tym przypadku nie jest to komedia, lecz tragedia, bo na tym konflikcie tracą Polacy, których problemami politycy się interesują tylko z rzadka.

Często mówi pan o zdrowym rozsądku.

Zdrowy rozsądek oznacza znajdywanie w polityce kompromisu zamiast wspierania tylko jednej partii, poszukiwanie najlepszych rozwiązań zamiast ślepego wspierania projektów rządu i dbanie o to, by przy podejmowaniu decyzji rządzący kierowali się wyłącznie dobrem obywateli. To, że kandydatom na prezydenta brakuje zdrowego rozsądku, widać choćby po obietnicach wyborczych. Część z nich obiecuje Polakom rozwiązania, za które nie odpowiada prezydent, lecz rząd i parlament. To zwykłe oszukiwanie wyborców. Strach pomyśleć, co się stanie, jeśli zostaną wybrani. Poza tym to zwykły brak szacunku dla wyborców.

Rozmawiał: Robert Biskupski

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ