Kryptonim operacja głód

Kryptonim operacja głód

0
PODZIEL SIĘ

To pierwszy numer gazety po wyborach parlamentarnych, wypada wynik tej politycznej rozgrywki podsumować.

Jako polityk Platformy Obywatelskiej skupię się głównie na tym ugrupowaniu. Biorąc pod uwagę wyniki w samej Warszawie – uważam, że nie są złe. Po ośmiu latach rządzenia w kraju i w stolicy każda partia polityczna musi stracić część poparcia. To podręcznikowy proces zjawisk socjologicznych. Platforma natomiast uzyskała w Sejmie taki wynik, jak w 2005 r., gdy zmuszona była tworzyć koalicję z PiS – jak pokazało doświadczenie – nieudaną.

Mając zatem na względzie tamte doświadczenia, boję się o Warszawę i Mazowsze. Jeszcze długo przed wyborami w nieoficjalnych rozmowach z politykami partii Jarosława Kaczyńskiego słyszałem zapowiedzi, że dla PiS liczyć się będzie reszta kraju, nie Warszawa. A „ta bogata stolica będzie musiała sobie radzić sama”, „żadnej pomocy nie będzie”. Wówczas te deklaracje brzmiały tak absurdalnie, że nie brałem ich poważnie.

Ale teraz… Gdy w Sejmie PiS ma samodzielną większość, gdy obsadzi wszystkie urzędy i instytucje… Jeśli tylko PiS zrealizuje swoje przedwyborcze obietnice o wydzieleniu z Mazowsza oddzielnego województwa warszawskiego, stolica i jej mieszkańcy realnie na tym stracą.

Stracimy szanse na unijne dotacje z wielu programów dziś dla nas dostępnych, mniej będzie pieniędzy w kasie miasta, a co za tym idzie – wolniejszy będzie rozwój stolicy. I to nie są tylko puste hasła, a realna groźba działań partii, której obietnice nazwałbym na razie kryptonimem Operacja Głód. Czuję po tamtej stronie głód władzy, głód pieniądza i stanowisk, w niektórych przypadkach także głód zemsty i pożądanie posiadania wpływów wszędzie, gdzie się da. Ale głód, jak wiadomo, nie jest jednak dobrym doradcą.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ