Boję się o budżet miasta

Boję się o budżet miasta

0
PODZIEL SIĘ

No i mamy budżet miasta na przyszły rok. Myślę, że jest to rozsądnie w zrównoważony sposób podzielone ponad 14,7 mld zł. Najwięcej, jak co roku, pójdzie na edukację – 3,3 mld zł i komunikację oraz transport – 4,6 mld zł.

W przyszłym roku utrzymanie taboru i kierowców pochłonie 2,7 mld zł, czyli aż o 322 mln zł (ponad 13 proc.) więcej niż w tym roku. Jeszcze nigdy stołeczny samorząd nie dopłacał tak dużo do autobusów, tramwajów i metra! Ale to zrozumiałe – mieszkańcy oczekują, by publiczny transport był na wysokim poziomie, a ceny biletów stosunkowo niskie, więc tak musi być, jeśli chcemy konsekwentnie wdrażać priorytet dla komunikacji miejskiej i zachęcać warszawiaków do przesiadania się do autobusów i tramwajów. Niestety po raz kolejny będziemy musieli oddać zawrotną sumę do budżetu państwa w ramach „janosikowego”. W 2016 r. będzie to blisko 800 mln zł. Mimo wszystko jednak uda się utrzymać poziom inwestycyjny i znów na wielkie i mniejsze budowy wydamy ponad 2,4 mld zł, między innymi na drogi (Trasę Świętokrzyska czy węzeł Marsa) lub wyczekany przez Ursynów i Wilanów Szpital Południowy.  Mam nadzieję, że uda się jednak tak zaplanowany budżet zrealizować. I nie chodzi mi o ewentualne kłopoty z przetargami czy techniczne opóźnienia w realizacji inwestycji. A o realne niebezpieczeństwo obniżki dochodów samorządu, jakie szykuje nam rząd Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli bowiem brać poważnie zapowiedzi zmian w podatkach, Warszawa może stracić nawet 800 mln zł dochodów z PIT! Tak gigantycznej wyrwy w budżecie miasta nie da się bezboleśnie załatać. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, z czego dałoby się zrezygnować i co „obciąć”, żeby mieszkańcy nie odczuli tego ubytku. Odrzucam od razu populistyczne hasła o cięciach pensji urzędnikom, bo całe utrzymanie stołecznej administracji kosztuje około miliarda. Nawet gdyby każdy z pracowników oddał po 100 zł. miesięcznie, nic by to nie zmieniło. A przecież urzędnicy też muszą zarabiać. Mam więc nadzieję, że politycy PiS nie zdecydują się na tak drastyczne złupienie Warszawy i przyszłoroczne dochody na poziomie 13,4 mld zł jeszcze wzrosną a nie zmaleją. Mam nadzieję. Ale, jednak się boję…

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ